• Archiwum kategorii Torby
  • WRESZCIE W PLENERZE

    Niedziela.

    Niedziela nie musi być leniwa. Można zabrać na przykład torby, przejechać 30 kilometrów i już być w pięknym plenerze. Wszystkie produkty ze zdjęć są mojego autorstwa i, na chwilę obecną, są dostępne na Dawandzie. Zdjęcia robił brat Paweł. Pozowaliśmy my – Rojki 🙂

    Nie ma co się bardziej rozpisywać, zapraszam gorąco do oglądania 🙂

    imgp6239 imgp6258 imgp6260 imgp6269 imgp6273 imgp6275 imgp6279 imgp6285 imgp6300 imgp6302 imgp6308 imgp6313 imgp6314 imgp6319 imgp6323 imgp6327 too


  • WIOSNA/LATO W STYLU BOHO :)

    Wysłany dnia: przez rojkowa Komentarz

    IMGP4480

    Styl boho i styl minimalistyczny to zdecydowanie moje dwa ulubione. Kiedyś dodawałam frędzle prawie do każdej, szytej przeze mnie torby. Teraz jest trochę bardziej przejrzyście. Czarny, skórzany minimalizm uspokaja swoją prostotą, ale przecież kobiety zmienne są i nie zawsze chcą się czuć dostojnie i elegancko. Czasami … no właśnie! Czasami chcemy być szalone, beztroskie, chcemy biec przez życie, zawiewając frędzlami na wietrze. Tak kojarzy mi się ciepła wiosna i piękne lato.

    IMGP4437 IMGP4438 IMGP4441

     

    Torba – cała z grubego zamszu z czerwonym akcentem przy frędzlu.

    IMGP4444 IMGP4452

     

    Torebka zamszowo – skórzana

    IMGP4471 IMGP4460

     

    A na koniec torebka skórzana

    IMGP4473 IMGP4475

     

    Tak się zafrędzlowałam!

    A teraz biegnę korzystać z pogody bo nas ostatnio w Gdańsku mocno rozpieszcza 🙂

    Pa, Asia


  • PLECIONKI

    IMGP4208

    Czasami wystarczy naprawdę niewiele, żeby nadać zupełnie inny charakter torbie, kosmetyczce czy nerce. Czasami wystarczy na przykład plecionka, wcale nie taka trudna do wykonania, i już wychodzi coś, co zwraca uwagę. Coś, co zdobi i mi osobiście bardzo się podoba.

    Ostatnio trochę plecionek powstało.

    Na torebce:

    IMGP4211 IMGP4213

    Na kosmetyczkach:

    IMGP4223 IMGP4219

    I na nerce:

    IMGP4251 IMGP4252

    Miłego dnia! 🙂


  • COŚ DLA SIEBIE

    Taaak, wiem, ostatnio ciągle szyję coś dla siebie.  Najpierw przygarnęłam lnianą big szarą, później uszyłam sobie nerkę, a teraz znowu. Chyba nadrabiam za czasy kiedy bez butów chodziłam i mało co szyłam dla swojej osoby osobistej. A może po prostu szyję teraz dużo więcej niż kiedyś i dla siebie mam więcej pomysłów. Taka torba, którą dzisiaj zmajstrowałam, chodziła za mną już od jakiegoś czasu.  Zawsze denerwowało mnie to, że gdy idziemy z dziećmi w gości, mój torbiszon dosłownie pęka w szwach. Co ja tam upycham? Łatwiej spytać, czego nie upycham. Wszystko było wrzucane luzem. Butelki i pieluchy obijały się z moim telefonem czy kluczami. Samochodziki z błyszczykiem a chusteczki do nosa zawsze były zwinięte w ciuchy na zmianę. Zbliżające się święta to był najlepszy pretekst, żeby zrobić z całym tym bajzlem porządek. Dodatkowo w moim domu stanęła nowa maszyna i aż mnie skręcało, żeby ją w końcu porządnie przetestować. Powstał więc projekt torby na rzeczy dzieciaków. Wszystko tam sobie będę ładnie układać i w końcu przestanę nurkować głową w poszukiwaniu skarpetki na zmianę.

    Zanim do rzeczy, najpierw machina, piękna, dostojna, moja własna, nowa, czyściutka i pięknie szyjąca – JUKI DDL-8700H

     

    IMG_3103

     

    Przy szyciu torby radziła sobie znakomicie. I najgrubsze miejsca torby i cieńszą podszewkę przeszyła równie idealnie

     

    IMG_3077 IMG_3078 IMG_3079

     

    I dokładnie o to mi chodziła. O maszynę, która jest do szycia ciężkiego, ale cienkie materiały też uszyje.

    No dobra, nie będę już się nad nią tak rozpływać tylko pokazuję torbę:

     

    IMG_3099 IMG_3096 IMG_3094 IMG_3087

     

    Jeszcze tylko spójrzcie na te szwy – cuuuudne:)))

     

    IMG_3091

     

    Wesołych Świąt!!! :)))


  • MOJE TORBY LATAJĄ:)

    Rok temu zostałam poproszona o uszycie dwóch toreb podróżnych, które miały służyć jako bagaż podręczny do samolotu. Jedyne, co zostało mi z góry narzucone, to wymiary. Dostałam duży kredyt zaufania. Miałam sama je zaprojektować i dobrać kolor. Niby nic takiego, ale torby miały być męskie, a z takimi zdecydowanie rzadziej mam styczność. Pamiętam, że pracowałam w pocie czoła 3 dni, ale warto było podjąć to wyzwanie. W końcu gotowe torby pojechały do Warszawy, do Pana Antonia, który stał się ich nowym właścicielem (na szczęście zadowolonym do dnia dzisiejszego).

    Zanim opuściły moją pracownię, zdążyłam zrobić im na szybko zdjęcia:

    podrozna2 podrozna1

    Pozdrawiam wszystkich,

    Rojkowa:)