• Archiwum kategorii Różności
  • FESTIWAL KOLORÓW

    Wysłany dnia: przez rojkowa 2 Komentarze

    Wpasowałam się idealnie w te targi z moimi torbami. Dokładnie kolorem się wpasowałam, jego różnorodnością. Już na żywo zwróciłam uwagę na to, że jest tam bardzo kolorowo, ale na zdjęciach widać to jeszcze lepiej.

    To najpierw może parę zdań o tym, co Rojkowa na tych targach porabiała, a potem zasypię Was zdjęciami. Przygotowań PRZED oczywiście było mnóstwo. Prócz szycia toreb były również ulotki, metki, papierowe torebki, wieszaki, haki. Ogarnęłam temat  z całą swoją rodziną.  Gdy już się z tym moim kramem rozłożyłam, usiadłam i chłonęłam. Klimat był ciekawy. Wszędzie dredy, etniczne bębnienie, trochę mi to przypominało  flower-power z czasów licealnych. Miałam przyjemność poznać osobiście paru artystów, których znałam jedynie z ich działalności. Moje stoisko ustawiłam obok Anety z Torebeczkowa i przegadałam z nią pół dnia, bo okazała się osobą przesympatyczną. Cenne doświadczenie, przemili ludzie, przydatne rady i nowe pomysły – taki efekt. I mimo, że Sztukato zaszyło się w postoczniowych budynkach, z dala od miejskiego zgiełku, to jednak ludzie dopisali i stoisko mi znacznie uszczuplili.

    Sama też sobie coś sprawiłam, tylko dwie rzeczy, choć chciałam więcej, ale nie było czasu na dokładniejsze oglądanie. W efekcie moich zakupów mam nowe etui na telefon (torebeczkowo) i nową saszetkę  (Panato). Żałuję tylko dwóch rzeczy – nie poszłam na warsztaty z sitodruku i nie kupiłam sobie  kartki  z reprodukcją ilustracji Agnieszki Zblewskiej, a bardzo mi się podobały. Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja.

    Pora na wysyp kolorowych zdjęć 🙂

    Moje zakupy: IMG_2669 Ja w fazie przygotowań: IMGP1573 IMGP1603 IMGP1612   I kolorowa twórczość innych artystów: IMGP1620 IMGP1700 IMGP1702 IMGP1703 IMGP1708 IMGP1709 IMGP1711 IMGP1714 IMGP1717 IMGP1721 IMGP1724 IMGP1743 IMGP1749 IMGP1691 A na dokładkę stoczniowe klimaty: IMGP1664IMGP1584 IMGP1592   I tym stoczniowym akcentem Was żegnam i pozdrawiam 🙂


  • TAKA HISTORIA

    Potrzeba matką wynalazków i żadne to odkrycie z mojej strony.

    Najpierw taka oto historia:

    W domu mieszka dziecko, albo dwójka, albo trójka i więcej, różne kombinacje ilościowe w domach bywają. Dziecko to, bądź dzieci, mają w tymże domu swój kąt, osobny pokój, własny lub dzielony z rodzeństwem. Tam oczywiście znajduje się łózko oraz szafy, szafki, regały przepełnione wiadomo czym – zabawkami, przeróżnymi skarbami, figurkami z plasteliny, czasami kamykami i patykami, bo to wszystko dla dziecka ważne rzeczy są. Pokój dziecka to jego królestwo, jego świat z tysiącem kolorowych naklejek. Dziecko uwielbia się bawić, rozwalać te wszystkie zabawki, skarby po podłodze i nie tylko…..ale tu historia zmienia swój bieg. Dziecko wcale nie bawi się w swoim pokoju. Dziecko idzie tam, gdzie najwięcej ludzi, czyli do pokoju, które jest królestwem rodziców, tudzież salonu, jak zwał tak zwał. I tam te wszystkie zabawki lądują na podłodze, bądź innych miejscach, zdecydowanie do tego nieprzeznaczonych. Rodzice, uradowani faktem, że posiadają towarzyskie dzieci, z radością w oczach patrzą, jak pomysłowo i kreatywnie się bawią. I sielanka trwa, do momentu, gdy dochodzi godzina zero, czyli pora spać. Dzieci, zmęczone zabawą, opadają z sił na samą myśl o sprzątaniu. W tym momencie są trzy wyjścia: namawiać dzieci przez godzinę, by chociaż pomogły sprzątać, zostawić zabawki w tych miejscach, w których leżą lub po prostu przy pomocy szczotki bądź nóg, zgarnąć cały arsenał w kąt. Jutro się to jakoś posprząta.

    Ja pod tą historią mogę się podpisać wszystkimi palcami. Pewnie nie tylko ja:) Postanowiłam stworzyć sobie czwarte wyjście, najwygodniejsze i zarazem estetyczne. Plastikowe pudła w salonie jakoś do mnie nie przemawiają. Uszyłam więc wielki worek, z grubego jasnego materiału, który połączyłam z brązową skórą. Wszystko usztywniłam i tyle. Teraz mam inną wizję końca zabawy w królestwie rodziców. Ostatnią zabawą będzie rzut do wora, w której moje dzieci chętnie wezmą udział. To teoria oczywiście, bo w praktyce różnie bywa, czasami zupełnie inaczej, niż sobie wymyślimy i każdy rodzic to wie:) Mimo wszystko wierzę, że ta historia będzie z happy endem:)

    Teraz krótka prezentacja tego wynalazku stworzonego z potrzeby:)

    IMG_1529 IMG_1530 IMG_1522

     

    I na koniec worek poległy

     

    IMG_1532

     

     

    Coś czuję, że to nie ostatni taki wynalazek, który będę musiała wyczarować:)

     

    Rojkowa:)

     


  • DZIECIAKOWE SZYCIE

     

    Nie samymi torbami żyję. Szycie to tak jakby studnia bez dna. Jest maszyna, umiejętność szycia i chęci, to ciągnie też do innych rzeczy. Ubrania, dodatki, pokrowce na poduszki, ozdoby do mieszkania, to wszystko prędzej czy później poszło w ruch. Jedne rzeczy spodobały mi się bardziej, inne mniej. Jedno wiem na pewno. Szycie dla moich dwóch maluchów zawsze daje mi ogromną satysfakcję. Szczególnie gdy widzę, że im się podoba. Jakiś czas temu uszyłam starszemu maskotkę angry birds. Skakał z radości parę minut, a gdy już przestał skakać, szepnął mi na ucho, że to najwspanialszy prezent, który w życiu dostał. Ja, jako matka, urosłam w tym momencie do rozmiaru XXXL (z dumy oczywiście:)).

    IMG_1438

    Młodszemu z kolei uszyłam, zaraz po porodzie, pomarańczową pościel. Jak się okazało, po odstawieniu od smoczka, owa pomarańczowa pościel mu go zastąpiła. Tak więc teraz trzeba było odstawić dziecko od pościeli! O ile z kołdrą jakoś się udało, tak z poduszką niestety nie. Chodzi z nią wszędzie, nawet na spacery!

    IMG_20141228_003015

     

    Baardzo bym chciała, żeby mnie ktoś pocieszył, mówiąc: Rojkowa, nie martw się, moje dziecko też na spacery z poduszką biega:)Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że z tego wyrośnie:)

    Niedawno właśnie powstała nowa pościel dla młodszego, już nie pomarańczowa, tylko kremowo-brązowa w grochy. Specjalnie takie stonowane kolory, żeby nie zwracały za bardzo jego uwagi i nie stały się przypadkiem kolejnym smoczkiem pościelowym:)

    IMGP1476 IMGP1497

    Pozdrawiam ciepło,

    Rojkowa