• JASNA WIŚNIA NA PLECY

    IMG_4392

    Ten plecak powstał „z potrzeby”. Kiedyś uszyłam parę takich lnianych, ale żaden się nie ostał. Teraz sezon rowerowy otworzył się na dobre, moje starsze dziecko śmiga na dwóch kółkach już jak oszalałe, młodsze zostanie włożone w fotelik i pora jechać w świat. Na rowerach oczywiście, a z dziećmi nie da się pojechać bez tysiąca rzeczy, potrzebnych lub nie. Czasami nerka to za mało. Lekki i poręczny plecak to jest to, czego mi trzeba, a że w ten długi weekend (tak to sobie nazwę) zamierzamy na rowerach podbijać kociewskie okolice, to dla mnie ostatni moment, żeby się do tego przygotować. Przy okazji szycia miałam aparat pod ręką, więc mogę Wam pokazać, co i jak, co z czym, i może też spróbujecie. Sprawa prosta, szybka i można zaszaleć z kolorami. Ja sobie już wcześniej upatrzyłam jasną wiśnię z czarnym. Przy okazji napiszę, że przedwczoraj zostałam obdarowana przez koleżankę „po fachu” sporą ilością pięknych materiałów, które jej w szafie zalegały. Taki prezent dla osoby szyjącej to najlepszy prezent pod słońcem. No tacy fajni są ludzie! Jasna wiśnia jest jednym z nich, niepodgumowana cordura, idealna na plecak.

    To do dzieła drodzy państwo 🙂

    Czego nam trzeba:

    Dwa kawałki skóry ekologicznej (lub innego sztywnego materiału). U mnie było 15 cm na 44 cm.

    IMG_4331

     

    Dwa kawałki np. cordury (44 cm na 40 cm). Ja podaję moje wymiary, ale można kombinować po swojemu.

    IMG_4332

     

    Dwa kawałki na podszewkę (44 cm na 48 cm ).

    IMG_4335

     

    Prostokąt ze skóry naturalnej (bo jest mocniejsza) z dwoma dziurkami, sznurek ok. 2 metry, dwa kawałki taśmy nośnej.

    IMG_4337

     

    Skórę ekologiczną przyszywamy do cordury i obszywamy ładnie po zewnętrznej stronie. Tak samo robimy z obydwoma kawałkami.

    IMG_4339 IMG_4340

     

    Dwa kawałki taśmy nośnej przyszywamy mniej więcej po środku szerokości skóry ekologicznej…

    IMG_4348

     

    …a prostokąt z dziurkami przyszywamy do cordury,  ok 8 cm od góry. Na wewnętrznej stroni wycinamy małe dziurki, żeby sznurek miał się gdzie ewakuować 🙂

    IMG_4350 IMG_4353 IMG_4354

     

    Teraz zszywamy obie części plecaka i wywracamy na prawą stronę. Widok już jest miły dla oka.

    IMG_4356 IMG_4359

     

    Zszywamy boki podszewki i przyszywamy ją do górnej części plecaka.

    IMG_4361 IMG_4363

     

     

     

    Po przyszyciu chowamy podszewkę do środka. Ja od razu wkładam sznurek i górę zszywam już ze sznurkiem w środku. Można to zrobić później, przy użyciu agrafki.

    IMG_4369 IMG_4373

     

    W środku oczywiście zszywamy podszewkę. Sznurek przeciągamy przez tunelik z taśmy nośnej i na końcu robimy supełek. Można sobie regulować przez te supełki długość sznurka. Plecak GOTOWY :)))

    IMG_4377 IMG_4379

    I do tego jak się pięknie prezentuje! Polecam, zachęcam, nie tylko plecak, ale i rower 😀

     

     

    IMG_4403

     

    Asia

     


  • FLOXOWA KOSMETYCZKA

    Uwielbiam zdobywać niezwykłe materiały. Uwielbiam również len, a jeśli jest on w piękne kwiaty, to dla takiego materiału przepadam. Len we floxy leżał komuś w szafie i nie był potrzebny. Chyba tak miało być, że go gdzieś tam dojrzałam i zakupiłam. Nie mam go dużo, dlatego szyję z niego rozsądnie i oszczędnie. Niedawno uszyłam piękną nerkę z tym materiałem (https://www.facebook.com/rojkowa/posts/389015847949264 ) , a dziś pokażę Wam krótki tutorial na kosmetyczkę. I nerka i kosmetyczka pasują do siebie idealnie, choć nosić razem się ich nie da (chociaż, jak ktoś się uprze…).

    IMG_3411

     

    To bierzemy się do roboty :)))

    Z lnu, podgumowanej cordury (by usztywnić i by nie przemakało) i podszewki wycinamy  tej samej wielkości kwadraty. U mnie było 37 cm na 37 cm. Prócz tego potrzebne będą jeszcze dwa kawałki taśmy nośnej, 6 pasków cordury (lub jakiejś tasiemki) by zakryć szwy w środku, no i suwak.

    IMG_3382

     

    Przyszywamy suwak między len z cordurą a podszewkę:

    IMG_3384

     

    Przeszywamy na zewnątrz i to samo robimy z suwakiem po przeciwnej stronie.

    IMG_3386

     

    Zapinamy suwak, przewracamy na lewą stronę i podkładamy złożony na pół kawałek taśmy nośnej. Zszywamy bok i to samo robimy po drugiej stronie.

    IMG_3388

     

    Po bokach rysujemy kwadraty (wszędzie tej samej wielkości, np. 4 cm na 4 cm)) a na część boku, która zostanie, przyszywamy kawałek cordury:

    IMG_3395

     

    Wycinamy narysowane kwadraty:

    IMG_3397

     

    I je zszywamy. Kosmetyczka już nabrała fajnego kształtu :))

    IMG_3398

     

    Te cztery szwy, które powstały, też obszywamy, żeby je zakryć i możemy gotową kosmetyczkę wywrócić na drugą stronę:

    IMG_3402 IMG_3400

     

    Mam nadzieję, że komuś się ten tutorial przyda :))

     

     

     

     

    IMG_3414

     

    IMG_3415

     

    Pozdrowionka! :))


  • COŚ DLA SIEBIE

    Taaak, wiem, ostatnio ciągle szyję coś dla siebie.  Najpierw przygarnęłam lnianą big szarą, później uszyłam sobie nerkę, a teraz znowu. Chyba nadrabiam za czasy kiedy bez butów chodziłam i mało co szyłam dla swojej osoby osobistej. A może po prostu szyję teraz dużo więcej niż kiedyś i dla siebie mam więcej pomysłów. Taka torba, którą dzisiaj zmajstrowałam, chodziła za mną już od jakiegoś czasu.  Zawsze denerwowało mnie to, że gdy idziemy z dziećmi w gości, mój torbiszon dosłownie pęka w szwach. Co ja tam upycham? Łatwiej spytać, czego nie upycham. Wszystko było wrzucane luzem. Butelki i pieluchy obijały się z moim telefonem czy kluczami. Samochodziki z błyszczykiem a chusteczki do nosa zawsze były zwinięte w ciuchy na zmianę. Zbliżające się święta to był najlepszy pretekst, żeby zrobić z całym tym bajzlem porządek. Dodatkowo w moim domu stanęła nowa maszyna i aż mnie skręcało, żeby ją w końcu porządnie przetestować. Powstał więc projekt torby na rzeczy dzieciaków. Wszystko tam sobie będę ładnie układać i w końcu przestanę nurkować głową w poszukiwaniu skarpetki na zmianę.

    Zanim do rzeczy, najpierw machina, piękna, dostojna, moja własna, nowa, czyściutka i pięknie szyjąca – JUKI DDL-8700H

     

    IMG_3103

     

    Przy szyciu torby radziła sobie znakomicie. I najgrubsze miejsca torby i cieńszą podszewkę przeszyła równie idealnie

     

    IMG_3077 IMG_3078 IMG_3079

     

    I dokładnie o to mi chodziła. O maszynę, która jest do szycia ciężkiego, ale cienkie materiały też uszyje.

    No dobra, nie będę już się nad nią tak rozpływać tylko pokazuję torbę:

     

    IMG_3099 IMG_3096 IMG_3094 IMG_3087

     

    Jeszcze tylko spójrzcie na te szwy – cuuuudne:)))

     

    IMG_3091

     

    Wesołych Świąt!!! :)))


  • FESTIWAL KOLORÓW

    Wysłany dnia: przez rojkowa 2 Komentarze

    Wpasowałam się idealnie w te targi z moimi torbami. Dokładnie kolorem się wpasowałam, jego różnorodnością. Już na żywo zwróciłam uwagę na to, że jest tam bardzo kolorowo, ale na zdjęciach widać to jeszcze lepiej.

    To najpierw może parę zdań o tym, co Rojkowa na tych targach porabiała, a potem zasypię Was zdjęciami. Przygotowań PRZED oczywiście było mnóstwo. Prócz szycia toreb były również ulotki, metki, papierowe torebki, wieszaki, haki. Ogarnęłam temat  z całą swoją rodziną.  Gdy już się z tym moim kramem rozłożyłam, usiadłam i chłonęłam. Klimat był ciekawy. Wszędzie dredy, etniczne bębnienie, trochę mi to przypominało  flower-power z czasów licealnych. Miałam przyjemność poznać osobiście paru artystów, których znałam jedynie z ich działalności. Moje stoisko ustawiłam obok Anety z Torebeczkowa i przegadałam z nią pół dnia, bo okazała się osobą przesympatyczną. Cenne doświadczenie, przemili ludzie, przydatne rady i nowe pomysły – taki efekt. I mimo, że Sztukato zaszyło się w postoczniowych budynkach, z dala od miejskiego zgiełku, to jednak ludzie dopisali i stoisko mi znacznie uszczuplili.

    Sama też sobie coś sprawiłam, tylko dwie rzeczy, choć chciałam więcej, ale nie było czasu na dokładniejsze oglądanie. W efekcie moich zakupów mam nowe etui na telefon (torebeczkowo) i nową saszetkę  (Panato). Żałuję tylko dwóch rzeczy – nie poszłam na warsztaty z sitodruku i nie kupiłam sobie  kartki  z reprodukcją ilustracji Agnieszki Zblewskiej, a bardzo mi się podobały. Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja.

    Pora na wysyp kolorowych zdjęć 🙂

    Moje zakupy: IMG_2669 Ja w fazie przygotowań: IMGP1573 IMGP1603 IMGP1612   I kolorowa twórczość innych artystów: IMGP1620 IMGP1700 IMGP1702 IMGP1703 IMGP1708 IMGP1709 IMGP1711 IMGP1714 IMGP1717 IMGP1721 IMGP1724 IMGP1743 IMGP1749 IMGP1691 A na dokładkę stoczniowe klimaty: IMGP1664IMGP1584 IMGP1592   I tym stoczniowym akcentem Was żegnam i pozdrawiam 🙂


  • BEAR NAKED CHEF:)

    O co chodzi w tytule, wyjaśnię później:) Dziś pokusiłam się o tutorial, tym razem szyciowy. Takiego jeszcze nie robiłam, więc jak wyjdzie niezrozumiały, to mi to powiedzcie, żebym wiedziała, żeby więcej nie robić:)

    Dziś się uszyje śniadaniówka. Nie taka zwykła, bo jutowa, i do tego w takim trochę wojskowym stylu.

    No to zaczynamy:)

    Na początek wycinamy z juty dwa prostokąty (u mnie 33 cm na 38 cm)

    IMG_2025

     

    Z materiału, który chcemy mieć na podszewkę też wycinamy dwa prostokąty, tylko dłuższe o 5 cm od tych jutowych.

    Prócz tego potrzebne będą jeszcze dwa metalowe półkola, taśma nośna w dwóch kawałkach (60 cm i 12 cm)

    IMG_2031

     

     

    Następnie ze skóry naturalnej wycinamy takie dwa kawałki. Ten z okienkiem ma wymiary według uznania, a prostokąt, który będzie spodem 20 cm na 12 cm.

    IMG_2032

     

     

    Potrzebny bedzie jeszcze cienki marker

    IMG_2038

     

     

    Ustalamy miejsce, gdzie naszyjemy prostokąt z okienkiem

    IMG_2039

     

     

    I w miejscu okienka piszemy co chcemy

    IMG_2041

     

     

    Na podszewce też możemy coś naskrobać

    IMG_2042

     

     

    Teraz przyszywamy kawałek skóry z okienkiem (tak, by nasz napis było widać) a do dołu przyszywamy krótszy kawałek taśmy nośnej z metalowymi półkolami

    IMG_2045

     

    Do drugiego kawałka juty przyszywamy dłuższą taśmę nośną, mniej więcej do połowy wysokości

    IMG_2046

     

     

    Teraz możemy już zszyć boki (te dłuższe) i w jucie, i w podszewce

    IMG_2047    IMG_2050

     

     

    Przyszywamy spód

    IMG_2049

     

    Podszewkę do górnej części jutowego worka

    IMG_2051

     

     

    I wykańczamy (w sensie obszywamy) górę, oraz zszywamy dół podszewki, co by jedzonko pod nią nie wpadało:)

    IMG_2053

     

    Śniadaniówka gotowa:)

    Teraz prezentacja:

    IMG_2055 IMG_2057 IMG_2058

     

    Powyższa śniadaniówka powstała na potrzeby tego tutorialu. Wcześniej uszyłam inną, prawie taką samą, a jednak…inną:) Bo jest sobie taki szef, który niedługo już szefem nie będzie, i należy mu się prezent, chociażby za mądrość i świetne poczucie humoru. I dostanie on właśnie taką śniadaniówkę szefa. Lubi takie klimaty wojskowe. Wszystko wygląda podobnie, prócz podszewki. Znalazłam materiał z misiem, kucharzem, i nie przyglądając się zbytnio, na podszewkę go wykorzystałam. Tak mi fajnie pasował:) No i przy oglądaniu skończonego już dzieła, nagle:

    IMG_2059

     

    Moim oczom się ten napis ukazał. Jak mogłam go wcześniej nie zauważyć? Nie mam pojęcia, ale postanowiłam, że zostaje. Szef się pośmieje chociaż:)

    IMG_2060

     

     

    Mam nadzieję, że ktoś się zainspiruje, może spróbuje lub cokolwiek:)

    Trzymajcie się, Rojkowa:)


  • TAKA HISTORIA

    Potrzeba matką wynalazków i żadne to odkrycie z mojej strony.

    Najpierw taka oto historia:

    W domu mieszka dziecko, albo dwójka, albo trójka i więcej, różne kombinacje ilościowe w domach bywają. Dziecko to, bądź dzieci, mają w tymże domu swój kąt, osobny pokój, własny lub dzielony z rodzeństwem. Tam oczywiście znajduje się łózko oraz szafy, szafki, regały przepełnione wiadomo czym – zabawkami, przeróżnymi skarbami, figurkami z plasteliny, czasami kamykami i patykami, bo to wszystko dla dziecka ważne rzeczy są. Pokój dziecka to jego królestwo, jego świat z tysiącem kolorowych naklejek. Dziecko uwielbia się bawić, rozwalać te wszystkie zabawki, skarby po podłodze i nie tylko…..ale tu historia zmienia swój bieg. Dziecko wcale nie bawi się w swoim pokoju. Dziecko idzie tam, gdzie najwięcej ludzi, czyli do pokoju, które jest królestwem rodziców, tudzież salonu, jak zwał tak zwał. I tam te wszystkie zabawki lądują na podłodze, bądź innych miejscach, zdecydowanie do tego nieprzeznaczonych. Rodzice, uradowani faktem, że posiadają towarzyskie dzieci, z radością w oczach patrzą, jak pomysłowo i kreatywnie się bawią. I sielanka trwa, do momentu, gdy dochodzi godzina zero, czyli pora spać. Dzieci, zmęczone zabawą, opadają z sił na samą myśl o sprzątaniu. W tym momencie są trzy wyjścia: namawiać dzieci przez godzinę, by chociaż pomogły sprzątać, zostawić zabawki w tych miejscach, w których leżą lub po prostu przy pomocy szczotki bądź nóg, zgarnąć cały arsenał w kąt. Jutro się to jakoś posprząta.

    Ja pod tą historią mogę się podpisać wszystkimi palcami. Pewnie nie tylko ja:) Postanowiłam stworzyć sobie czwarte wyjście, najwygodniejsze i zarazem estetyczne. Plastikowe pudła w salonie jakoś do mnie nie przemawiają. Uszyłam więc wielki worek, z grubego jasnego materiału, który połączyłam z brązową skórą. Wszystko usztywniłam i tyle. Teraz mam inną wizję końca zabawy w królestwie rodziców. Ostatnią zabawą będzie rzut do wora, w której moje dzieci chętnie wezmą udział. To teoria oczywiście, bo w praktyce różnie bywa, czasami zupełnie inaczej, niż sobie wymyślimy i każdy rodzic to wie:) Mimo wszystko wierzę, że ta historia będzie z happy endem:)

    Teraz krótka prezentacja tego wynalazku stworzonego z potrzeby:)

    IMG_1529 IMG_1530 IMG_1522

     

    I na koniec worek poległy

     

    IMG_1532

     

     

    Coś czuję, że to nie ostatni taki wynalazek, który będę musiała wyczarować:)

     

    Rojkowa:)

     


  • DZIECIAKOWE SZYCIE

     

    Nie samymi torbami żyję. Szycie to tak jakby studnia bez dna. Jest maszyna, umiejętność szycia i chęci, to ciągnie też do innych rzeczy. Ubrania, dodatki, pokrowce na poduszki, ozdoby do mieszkania, to wszystko prędzej czy później poszło w ruch. Jedne rzeczy spodobały mi się bardziej, inne mniej. Jedno wiem na pewno. Szycie dla moich dwóch maluchów zawsze daje mi ogromną satysfakcję. Szczególnie gdy widzę, że im się podoba. Jakiś czas temu uszyłam starszemu maskotkę angry birds. Skakał z radości parę minut, a gdy już przestał skakać, szepnął mi na ucho, że to najwspanialszy prezent, który w życiu dostał. Ja, jako matka, urosłam w tym momencie do rozmiaru XXXL (z dumy oczywiście:)).

    IMG_1438

    Młodszemu z kolei uszyłam, zaraz po porodzie, pomarańczową pościel. Jak się okazało, po odstawieniu od smoczka, owa pomarańczowa pościel mu go zastąpiła. Tak więc teraz trzeba było odstawić dziecko od pościeli! O ile z kołdrą jakoś się udało, tak z poduszką niestety nie. Chodzi z nią wszędzie, nawet na spacery!

    IMG_20141228_003015

     

    Baardzo bym chciała, żeby mnie ktoś pocieszył, mówiąc: Rojkowa, nie martw się, moje dziecko też na spacery z poduszką biega:)Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że z tego wyrośnie:)

    Niedawno właśnie powstała nowa pościel dla młodszego, już nie pomarańczowa, tylko kremowo-brązowa w grochy. Specjalnie takie stonowane kolory, żeby nie zwracały za bardzo jego uwagi i nie stały się przypadkiem kolejnym smoczkiem pościelowym:)

    IMGP1476 IMGP1497

    Pozdrawiam ciepło,

    Rojkowa

     


  • MOJE TORBY LATAJĄ:)

    Rok temu zostałam poproszona o uszycie dwóch toreb podróżnych, które miały służyć jako bagaż podręczny do samolotu. Jedyne, co zostało mi z góry narzucone, to wymiary. Dostałam duży kredyt zaufania. Miałam sama je zaprojektować i dobrać kolor. Niby nic takiego, ale torby miały być męskie, a z takimi zdecydowanie rzadziej mam styczność. Pamiętam, że pracowałam w pocie czoła 3 dni, ale warto było podjąć to wyzwanie. W końcu gotowe torby pojechały do Warszawy, do Pana Antonia, który stał się ich nowym właścicielem (na szczęście zadowolonym do dnia dzisiejszego).

    Zanim opuściły moją pracownię, zdążyłam zrobić im na szybko zdjęcia:

    podrozna2 podrozna1

    Pozdrawiam wszystkich,

    Rojkowa:)